new new

Gwiazda. Lubi wywoływać zamieszanie i wie, jak to robić. Jej drugie imię to południe – dlatego kochają ją Ci, którzy rozmowy kończą po północy a śpią do 11. Odkręcasz kapsel i już wiesz po cytrusowym aromacie, co Cię czeka… Uprzedzamy, że ta miłość kończy się tak, że sięgasz po kolejną butelkę.

Kultowy działkowiec. Mówią, że jest gruboskórny, ale my wiemy, że daje z siebie wszystko. Uwielbiany przez babcie, które nie wyobrażały sobie bez niego niedzielnych obiadów z zimną szklanką kompotu. One wiedziały co dobre. A my? Niepokornie dodaliśmy kilka kropel słodkiego jabłka i robimy nową agrestową awangardę!

new new

GRUSZKA

 

Winna i słodka. Jesteśmy dumni, że trafia do naszej lemoniady z tą jedyną w swoim rodzaju ziarnistą i słodkawą skórką. Jest bowiem w tej słodyczy po prostu bezkonkurencyjna. Dla kontrastu, dodajemy do niej odrobinę kwaśnego jabłka. Przelewamy do butelek i kapslujemy. Reszta już w waszych rękach.

KOLA

 

Mała czarna. Bez kompromisów. Pobudza kofeiną jak idealnie zaparzone espresso, tylko że zupełnie na zimno. Z bąbel kami. Dokładnie tak, jak lubi połowa świata, tylko lepiej. Więcej nie możemy zdradzić [tajna receptura, wiadomo… ], po prostu pij i nie pytaj.

CZARNA PORZECZKA

 

Szał. Nic nas nie powstrzymało przed połączeniem soku z czarnej porzeczki z sokiem z czarnej marchwi. A potem w tej historii pojawiła się jeszcze cytryna. Do trzech owoców sztuka! Wiemy, że najlepiej smakuje prosto z butelki, taka chłodna, zaraz po wyciągnięciu z lodówki, ale zrobisz jak zechcesz…

RABARBAR

 

Budzi zazdrość. Dlatego do soku zrywamy go wtedy, gdy zaczyna się pięknie czerwienić. Lubi towarzystwo, więc w naszej naturalnie mętne] lemoniadzie łączymy go z odrobiną jabłek i cytryn. Liczy się tylko jedno: możliwie najprzyjemniejszy kwaskowaty smak z każdym łykiem. Mamy to.

LIMONKA

 

Lemoniadowy ideał. Wiadomo, klasyka, z którą się nie dyskutuje. Zasady są znane i proste: wystarczy dobrać najlepsze, dojrzałe owoce i gotowe. A ona? Kwaśna tak idealnie, że ciarki przechodzą po plecach. Najlepiej.

ŚLIWKA

 

Sierpniowa panna. A w zasadzie, to trzy panny. W roli głównej węgierka. ale mamy jeszcze dwie inne owocowe odmiany. Bo po pierwsze lubimy namieszać w towarzystwie, a po drugie -lubimy pobudzać apetyt. Może to nieskromne, ale miłośnicy śliwek wiedzą, co mamy na myśli.

new new

ROOIBATA

 

krzewi po prostu to, co dobre,
z krzewu afrykańskiego pochodząc.
Do tego rządzi na kilku kontynentach
a jej wyznawcy wiernie piją ją w bezsenne
noce i poranki, które zaczynają…
najwcześniej po południu.
Może dlatego, że jest taka słodka i korzenna?

MATCHBATA

 

Ma na imię Matcha. Jej historia zaczyna się od… zielonego pyłu. Nikt nie przypuszczał, że pokochają ją na równi i buddyści, i rock’n’rollowcy. A my słynną mieloną zieloną herbatę bez wahania łączymy z jabłkiem , cytryną i limonką. Bo tu nie ma żadnych reguł! Tylko smak.

YERBATA Z GRANATEM

 

Było nam mało, ale potrafimy się do tego przyznać. Do klasycznej lemoniady na bazie yerbaty chcieliśmy dodać coś, czego się absolutnie nie spodziewacie. l tak w jednej butelce połączyliśmy porządną dawkę kofeiny z sokiem z owoców granatu. No i mamy rubinowe cudo.

YERBATA

 

Koniec legendy o ice tea! Nowy rozdział otwiera zimna yerba mate! Oj tak, ona potrafi podnieść ciśnienie. A my wiemy, że pokochacie ją przede wszystkim za ekstremalną dawkę naturalnej kofeiny. Taka niepozorna butelka, a tyle potrafi nabroić.